Niezwykła Drużyna


Jad Pszczeli


Każdy kiedyś
trafia do Mekki


Trening Ustawiczny


Profesjonaliści
i amatorzy


Stres


Dieta=Styl życia


Blubranie* o stylu
i modzie biegowej


Poprowadź mnie do
życiówki


Finisz


Jak się obujesz
tak sobie pobiegniesz


"Pieska Sprawa"


One z żebra i gliny
- jednak się różnimy :)


Życiówka? To nie jest
najważniejsze...


Nasze winy, czyli
druga strona medalu


Prawdziwa cnota
krytyk się nie boi


Kto Ty Jesteś?
Polak Mały ...


Latające Mamuśki


Wizualizacja


Muzyczny doping


Życiowa oklapłość


Łączy ich pasja


Czy każdy może zostać królem


Sukces rodzi się z biedy


Astma


Drodzy biegowi Ścigacze
i Truchtacze cz.2


Drodzy biegowi Ścigacze
i Truchtacze cz.1







Profesjonaliści i amatorzy

Kiedyś to chyba było prościej. Jak sportowiec był ze „zgniłego zachodu” i był na tyle dobry, żeby brać pieniądze za swoje wyczyny to był zawodowcem. Jeśli był z „demoludów” to pieniędzmi się „brzydził”, pracował na etacie (ha, ha, ha) trenował i startował dla dobra ojczyzny i oczywiście był amatorem. Czasy się zmieniły, my też znaleźliśmy się w kręgu „zgnilizny” i od razu pojawiły się problemy.

Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie. W każdym razie prawie każdy sportowiec może brać pieniądze za swoje starty czy swoja grę, oczywiście wtedy, kiedy reprezentuje odpowiedni poziom. Tyle, że ja mam ciągle wątpliwości z odróżnianiem profesjonalisty od amatora. Może to specyfika naszego kraju?


Profesjonalista zawsze znajdzie chwilkę na trening :)

 

Skupię się na naszym biegowym światku.

PROFESJONALISTA to osoba, która zawodowo zajmuje się jakąś dziedziną, ktoś, kto ma duże umiejętności i doskonale wykonuje swoją pracę.

AMATOR to osoba, która zajmuje się czymś dla przyjemności i wykonująca coś bez fachowego przygotowania.

Już same terminy wprowadzają trochę zamieszania, bo przecież zawodowe zajmowanie się jakąś dziedziną nie wyklucza robienia tego dla przyjemności ani nie zapewnia doskonałego wykonywania pracy a wykonywanie czegoś bez fachowego przygotowania nie kłóci się z posiadaniem dużych umiejętności.

Dobrze spróbujmy inaczej. Profesjonalny biegacz to ten, który tylko trenuje i startuje. Jego dochody pochodzą od sponsorów, klubów, związku sportowego i z wygranych.

Amator to ten, który trenuje, startuje a jego dochody pochodzą z pracy, jaką wykonuje poza bieganiem, ale również, co jest możliwe, jeśli jest dobry i umiejętnie dobiera starty, z wygranych i od sponsorów.

Niby nieco jaśniej a jednak różnica nadal jest niewielka. Czy o wszystkim decyduje poziom sportowy? Byłoby dobrze gdyby tak właśnie było, ale niekoniecznie jest.

Zdarza się często, że słabszych biegaczy nazywa się amatorami nieco pogardliwie. Trochę nie rozumiem skąd bierze się ta pogarda, bo przecież wielcy sportowcy nie gardzą słabszymi, pokonanymi. Doceniają ich, bo wiedzą, że jeśli wygrywają z dobrymi to znak, że sami są najlepsi. Czy wynika z tego, że brakuje nam wielkich sportowców?

W dzisiejszych czasach wielu amatorów dorównuje a nawet przewyższa „profesjonalistów” wiedzą na temat treningów, odnowy, diety itp. Bywają słabsi, bo wybrali inne życie albo nie mieli takiego zdrowia, albo zwyczajnie nie mieli talentu. Przez to jednak nie są gorsi.

Parę lat temu zdarzało mi się biegać wspólnie z Edytą Lewandowską, jedną z naszych najlepszych obecnie maratonek. Wtedy mówiła mi, że ona podziwia wszystkich tych, którzy pracują i ciężko trenują, traktując bieganie, jako hobby, bo sama nigdy by tego nie wytrzymała. Coś w tym jest.

Profesjonalny sportowiec to PRODUKT, który powinien generować dochody. Może się nam to podobać albo nie, ale taka jest prawda. Jaki sponsor zainwestuje w biegacza, który nie pomoże zareklamować jego produktu? Oczywiście można jeszcze znaleźć takich, którzy nie chcą nic w zamian, ale też pieniądze, jakie wykładają wielkie nie są.

Jeśli biegacz (biegaczka) ma być uważany za profesjonalistę to musi nie tylko ciężko trenować i osiągać dobre wyniki, ale również powinien umieć to „sprzedać”. Powinien istnieć w mediach, w szerokiej grupie ludzi uprawiających jego dyscyplinę, bo tak naprawdę AMATORZY to najwięksi sponsorzy. Dzięki nam sprzedają się produkty – buty, koszulki, spodenki, odżywki itp. Dzięki nam rozwija się dyscyplina, bo spośród wielu biegających można wyłuskać tych najlepszych. Świat dawno już to zrozumiał. Widać to jak pojedziemy i wystartujemy w jakimś maratonie na zachodzie Europy. Biegają tam wielkie, zawodowe gwiazdy, ale organizatorom w równej mierze zależy na amatorach, bo to oni tak naprawdę wpływają na niezwykłą popularność biegania.

Często słyszę narzekania, że biegów jest ciągle za mało w mediach, że brakuje transmisji, że nie pisze o tym prasa itd.. itp. TO PRAWDA, ale czy nie ma w tym winy samych biegaczy?

Zbliżają się Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Nasi profesjonaliści, maratończycy ciężko trenują (jestem o tym przekonany). Zmieniają trenerów, bo niestety, mimo, że w świecie na jednego biegacza pracuje cały sztab ludzi, trenerów lekarzy, fizjoterapeutów, fizjologów, psychologów itd. u nas to najczęściej nadal praca duetów – zawodnik – trener. Trwają poszukiwania sponsorów, czajenie się na minima. Tyle, że ciągle jest CISZA. Współczesny świat niestety nie lubi ciszy. Coś musi się dziać. Jeśli profesjonalnie pracujemy nad PRODUKTEM, musimy w to włączyć działania marketingowe. Niestety do tego nam jeszcze daleko – szkoda. Ten, kto, to zrozumie wcześniej, temu może się udać. To pokazuje, że do profesjonalizmu jeszcze daleka droga.

 


fot. CEP | RunCentre.pl


Wszystko jest zakręcone, wszystko się zaciera. Stajemy na linii startu razem, razem biegniemy do mety, chociaż osiągamy ją w różnym czasie. Jedni wygrywają inni zamykają stawkę. Jedni biegają, bo to ich praca, inni biegają żeby mieć siłę do pracy. Wierzę, że dla jednych i drugich to przyjemność. Może, więc nie warto doszukiwać się różnic między profesjonalistami a amatorami? Może lepiej skupić się na wzajemnym pomaganiu sobie? Żeby ktoś mógł być lepszy ktoś musi być słabszy, ale to nie znaczy, że gorszy.

Profesjonalista to ten, który pracuje solidnie z pasją i ciągle stara się doskonalić w tym, co robi niezależnie od tego czy robi to dla pieniędzy, sławy, czy dla zdrowia.

Wiesiek