fundacja "dar szpiku"

Fundacja powstała w 2008 roku jako ukoronowanie bohaterskiej choć po ludzku przegranej walki z nowotworem. Pragniemy oswoić strach i niewiedzę...

.: wiecej :.













przyjaciele







6 listopada - 2009 "Na podbój sezonu, na zdrowie"

Złota polska jesień to najpiękniejsza pora roku! Jak to się jednak ma do jesiennego listopada, który z pewnością jest najbrzydszym miesiącem roku? Przynajmniej w Polsce. Bo tacy na przykład Australijczycy na listopad nie narzekają, gdyż powszechnie wiadomo, że… wiosna jest najpiękniejszą porą roku, a ichny wiosenny November to przecież odpowiednik naszego maja. Zaczyna się ten listopad smutno - od widoku cmentarnych zniczy targanych przeważnie zimnym wiatrem przeszłości. W związku ze zmianą czasu na zimowy szybko zapadające ciemności też nie nastrajają optymistycznie. Jeśli we znaki da się jeszcze deszczowa zawierucha, wtedy każdorazowe wyjście z domu może być… przyczyną wielu groźnych chorób - myśli wielu początkujących adeptów biegania. I jak namawiać ich do tego, by właśnie teraz rozpoczęli przygotowania do sezonu biegowego? By przebierali się w biegowe ciuchy i smagani strugami deszczu oraz lodowatym wiatrem, upaprani po pachy błotem, zaczęli cierpliwie zaliczać i zliczać swoje kilometry? Listopad - w ich ocenie - jest zbyt parszywy, by dołować się dodatkowo regularnym - bez względu na pogodę - bieganiem. Zacznę w styczniu, gdy pogoda będzie stabilniejsza - obiecuje sobie wielu. Do wiosennego maratonu zdążę z przygotowaniami - upewniają się przeglądając 12-tygodniowe plany, których pełno w sieci. 12 tygodni to i tak dużo, bo i w 10 można zbudować formę biegową - uspokoją się czytając wskazówki innych. A jeśli maraton zaplanowany jest pod koniec kwietnia, albo dopiero w maju, wtedy do dyspozycji jest nawet 16-19 tygodni, czyli wystarczająco dużo, by mieć jeszcze rezerwę na wypadek nieprzewidzianych przerw. "Listopad czy styczeń?" wcale nie ma ciężaru znanego "Być, albo nie być?" Wiadomo - styczeń! - odpowiada zgodnym chórem zdecydowana większość początkujących biegaczy. Przeczekam najmniej przyjemny okres pogodowy, a od stycznia zacznę treningi, zdążę! Czyżby ta demokratyczna decyzja (wszak to - w mojej ocenie - wybór większości, wcale nie pozbawiona logiki!) miała być wskazówką także dla innych biegaczy? Co ja na to? Niestety, w tym przypadku większość nie ma świadomości strat, jakie ponoszą, decydując się na rozpoczęcie przygotowań dopiero po Nowym Roku. Moje wieloletnie doświadczenia zawodnicze i trenerskie każą mi powtórzyć za Aleksandrem Kwaśniewskim: "Nie idźcie tą drogą!" Nie, wcale nie dlatego, żeby nie można było w dwanaście, a nawet tylko w dziesięć tygodni zbudować wystarczająco mocny fundament, by posłużył do pokonania magicznego dystansu 42,195 km. Wcale nie o to chodzi, że to za mało czasu! Jest jednak wiele ważnych powodów, dla których powinno się już w listopadzie (najpóźniej w jego połowie) zacząć wpisywać do dzienniczka pierwsze treningi nowego sezonu biegowego. Bo nowy sezon biegowy zaczyna się w listopadzie, a nie kalendarzowo - w styczniu. Oto garść takich argumentów:

1. Biegamy przede wszystkim dla zdrowia, a nie ma skuteczniejszej metody hartowania organizmu, czyli podnoszenia jego odporności na choroby, jak systematyczna całoroczna - bez względu na pogodę - aktywność fizyczna na łonie natury. Listopad hartuje najskuteczniej!

2. Bieganie w listopadowe (a zwykle także w grudniowe) słoty, to ważny element budowania maratońskiego charakteru, czyli uporu w dążeniu do celu, mimo różnorakich przeciwności, odporności na fizyczne i psychiczne trudy przygotowań, udowadniania sobie, że w imię jego realizacji gotowi jesteśmy do wielu poświęceń czy wyrzeczeń. Te cechy odpowiadają za zrealizowanie ambitnych marzeń na maratońskiej trasie. Jeśli przeżyjesz trening listopadowy, wtedy… będzie już tylko łatwiej. Jeśli nie wytrzymasz - będziesz miał czytelny obraz siły hartu twego ciała, a raczej ducha. Bo przecież inni to przeżywają.

3. Zła pogoda? Dla biegacza nie ma złej pogody - jest tylko źle dobrana odzież. W specjalistycznym sklepie kupisz wszystko, czego potrzebujesz, by nawet najgorsza pogoda nie była powodem do rezygnacji z treningu.

4. Bieganie w ciemnościach? Kup czołówkę (specjalna lampka mocowana na głowie), a będziesz miał możliwość trenowania na swojej trasie nawet w egipskich ciemnościach.

5. Będziesz miał przynajmniej 6-7 tygodni więcej, by mądrym treningiem podwyższyć swój pułap tlenowy, który ma bezpośredni wpływ na poziom sportowy. A zapewniam, że każdy przetrenowany tydzień jest kamieniem milowym na drodze twego rozwoju.

6. Jeżeli masz nadwagę (a może jesteś otyły?!) tymi nadliczbowymi tygodniami przyśpieszysz moment osiągnięcia takiej wagi ciała, by trening biegowy nie był zagrożeniem dla twego układu ruchu, by nie groziło ci jego przeciążenie.

7. Rozpoczynając bieganie po dłuższym okresie ruchowej bezczynności masz okazję dużo więcej zrobić w obszarze prewencji, wdrożyć działania ogólnorozwojowe, szczególnie te o charakterze rozciągającym i siłowym, które są twoim zabezpieczeniem przed zmorą sportowców - kontuzjami.

8. Im wcześniej zapoznasz swój organizm z bodźcami treningowymi, tym wcześniej zaczniesz udrażniać procesy regeneracji po zmęczeniu treningowym.

Gotowy do biegania w listopadzie? Jeśli tak, to zrobiłeś pierwszy ważny krok na drodze swego rozwoju. Uspokajam, pierwsze tygodnie, to żaden nadludzki wysiłek - jeśli już, to raczej w sferze duchowej, niż fizycznej. Bo błędem byłyby działania zbyt intensywne i nazbyt rozbudowane objętościowo. Spokojnie! Listopad to łagodne wprowadzenie do przyszłych, bardziej wymagających działań - biegania ani dużo, ani intensywnie. Za to duuużo działań o charakterze ogólnorozwojowym - delikatnego rozciągania i ćwiczeń siłowych. To jest w listopadzie priorytetem.

Strona 2




powrót

projekt i wykonanie - maxxl ®