10 Czerwca 2010 - trening kolarzy
Relacja z treningu kolarzy Drużyny Szpiku
Wolny piątek po Święcie Bożego Ciała zatem dziś wybraliśmy się z Rafałem na długi trening tlenowy, z założenia miało być spokojnie i staraliśmy się nie szarżować. Umówiliśmy się o 10 na stacji BP (Lechicka/Umultowska). O 10.05 wyjazd przez Morasko i Suchy Las na trasę nr 11. Ruch na trasie umiarkowany, spokojnie pod lekki wiatr kręciliśmy* do Obornik< tam na moście nad Wartą minuta przerwy żeby zerknąć na rzekę. Dalej kierowaliśmy się na Rogoźno, wiatr coraz bardziej dawał się we znaki, ale jadąc po zmianach* udawało się utrzymywać całkiem dobre tempo. Przez Rogoźno spokojnie przejechaliśmy jednocześnie odpoczywając. Wylot w kierunku Murowanej Gośliny ukazał nam "przyjazne oblicze" wiatru. Dymało w plecy więc często z licznika nie schodziło 40*. Mały postój w lesie na załatwienie swoich potrzeb* i dalej w drogę. Nastroje dobre, wiatr w plecy, słoneczko świeciło, czego chcieć więcej?! No może jakiejś karbonowej maszyny na Super Recordzie*... Kręciliśmy dalej, dawaliśmy nieco mocniejsze zmiany, aby utrzymywać dobre tempo. W Murowanej Goślinie krótki postój przy sklepie, bidony uzupełnione. Na rondzie w prawo przez osiedle później w kierunku Bolechowa. Mały epizod z kobietą, która nas wyprzedziła i zaraz po tym próbowała skręcić w prawo, tylko nie wzięła pod uwagę że jedziemy ok. 45km/h. No bo przecież jak to możliwe, że te rowery są takie szybkie... Na szczęście zauważyła nas i zatrzymała się na środku drogi z włączonym kierunkowskazem w prawo. Gdy już ochłonęliśmy (a wraz z nami hamulce) i dojechaliśmy do ronda, jedyny słuszny wybór to w prawo na Biedrusko. Znów mijając Wartę krótkie spojrzenie na wysoką wodę. Potem podjazd na wlocie do Biedruska, dziś udało mi się zrzucić w kluczowym momencie podjazdu na 52/17* i pognać co sił w nogach pod górę. Jednak następnym razem pojadę tam na 52/19 bo trochę za twardo* było. Dojechaliśmy do rogatek poligonu, a tam powitała nas tablica świetlna "STÓJ OSTRE STRZELANIE", zawrotka* i kierunek Radojewo. Po drodze mijałem Darasa*, który niedawno zaraził się cyklozą* i od środy ujeżdża Kelly'sa Salamandra*. Może* niedługo da się namówić na wstąpienie do "Drużyny Szpiku". Jak dla mnie wyszedł super trening, czuję że mógłbym jeszcze dokręcić z 30-40km czyli jest tak jak być powinno.
Słownik dla "niekolarzy" ;-) :
kręciliśmy* - czyli pedałowaliśmy
zmianach* - zmiana prowadzącego, który wiatr bierze na klatę, by ten z tylu (na kole) mógł odpocząć
z licznika nie schodziło 40* - czyli prędkość nie spadała poniżej 40km/h
na załatwienie swoich potrzeb* - kolarz też człowiek ;-)
karbonowej maszyny na Super Recordzie* - czyli roweru szosowego na karbonowej ramie z najlepszym osprzętem firmy Campagnolo :-)))
52/17* - przełożenia - przednia zębatka na 52 ząbki, tylna na 17
trochę za twardo* - nie ma to nic wspólnego z siedzeniem, chodzi jedynie o ciężkie, mozolne pedałowanie :-)
zawrotka* - w obliczu ostrzału z Leopardów postanowiliśmy zawrócić
Darasa* - "zdrobnienie" od Darka ;-)
cyklozą* - choroba, której objawami jest picie drinków tylko z bidonu i golenie nóg, by być szybszym na rowerze :-)
Kelly'sa Salamandra* - a to rower taki
Może* - jakie może? Na pewno zostanie członkiem Drużyny Szpiku!!!
Maciej Norek
