fundacja "dar szpiku"
Fundacja powstała w 2008 roku jako ukoronowanie bohaterskiej choć po ludzku przegranej walki z nowotworem. Pragniemy oswoić strach i niewiedzę...
przyjaciele
03 marca 2010 - "...wiara czyni naprawdę cuda mimo, że nieraz w to wątpimy"...
Pamiętam dokładnie tą datę – 26 czerwiec 2008 roku , godzina 11.30 -
zadzwonił telefon i nagle usłyszałam…jest BIORCA…potrzebny jest Pani
szpik…czy jest Pani nadal zdecydowana??
Czekałam na ten dzień 4 lata.
Zaczęłam krzyczeć ze szczęścia i powiedziałam,że tak , pewnie, oczywiście ;)
Długo nie mogłam w to uwierzyć .
Zostałam poproszona o przyjazd do Akademii Medycznej w Gdańsku w celu
dalszych badań, bardziej szczegółowych.
Pani z POLTRANSPLANTU powiedziała mi , że BIORCĄ jest 35 letnia kobieta
i leży w Katowickiej Klinice.
Termin został ustalony na listopad 2008 roku. Który po pewnym czasie
został odwołany, ponieważ BIORCZYNI zachorowała i trzeba było odczekać
dłuższy czas. Bałam się o NIĄ jak ona to zniesie, co myśli, jak się czuje…
Zadzwoniłam do Pani Ani z Poltransplantu i spytałam się ,czy mogę
napisać do BIORCZYNI list za ich pośrednictwem. Pani Ania zgodziła się.
Za co jestem jej bardzo wdzięczna.
Poprosiłam o imię BIORCZYNI, żeby mój list nie był bezimienny…Anita –
tak ma na imię.
Chciałam listownie przekazać jej, żeby się nie martwiła jeśli chodzi o
DAWCĘ bo dawca dla niej jest i będzie cały czas.
Jak lekarze stwierdzą, że jest gotowa do przeszczepu to ja będę gotowa
do pobrania.
Myślę , że w jakimś stopniu mój list pomógł jej przez to wszystko
przejść troszkę spokojniej.
Bardzo dużo się modliłam o nią, żyłam praktycznie nią każdego dnia i tak
jest do tej pory.
Kiedy został ustalony termin na 3 listopada 2009 roku to nie byłam pewna
tego terminu ponieważ za dużo razy był przekładany, bo w ciągu roku aż 4.
Ale udało się.
Przez 5 dni przed pobraniem otrzymywałam Neupogen (dwa zastrzyki w
brzuch codziennie o tej samej porze). Nie mogę powiedzieć, że czułam się
po nich dobrze ale to nic z osobami , które czekają na pomoc z naszej
strony.
Na pobranie szpiku w Akademii Medycznej w Gdańsku pojawiłam się o 7 rano
3 listopada , anestazjolog założył mi wkłucie centralne w żyłę szyjną
pod znieczuleniem miejscowym.
A pobranie odbywało się przez dwa dni (które spędziłam w Akademii ) po 4
godziny .4 listopada około godziny 14.00 zakończył się pobór komórek.
Kurier z Katowic już czekał na "kroplówkę życia".
Po pewnym czasie otrzymałam list od Anity. To był dowód na to, że czuje
się dobrze…
Czytając ten list, w którym Anita nazywa mnie siostrą i … Uwierzcie mi ,
nie ma nic cenniejszego...Nie potrafię opisać, co czuje osoba która
czyta list od osoby, której uratowało się życie.
Teraz czekam na ten dzień w którym będę mogła ją poznać.
I szczerze mówiąc, chciałabym żeby to było jak najszybciej.
Wiem, że możemy się poznać dopiero po roku od przeszczepu,a ten czas się
tak bardzo dłuży ;).
Każdego dnia jest ze mną i będzie cały czas.
Zachęcam wszystkich, którzy mają troszkę odwagi do zrobienia tego kroku
i zarejestrowania się w Banku Dawców Szpiku Kostnego, a Tym osobom,
którzy to już zrobili to życzę cierpliwości i wiary . Uwierzcie mi ,
wiara czyni naprawdę cuda mimo, że nieraz w to wątpimy.
Ile szczęścia móc pomóc komuś bezinteresownie ;)) tego się nie da opisać
to trzeba przeżyć.
Magda