fundacja "dar szpiku"
Fundacja powstała w 2008 roku jako ukoronowanie bohaterskiej choć po ludzku przegranej walki z nowotworem. Pragniemy oswoić strach i niewiedzę...
przyjaciele
12 października; maraton poznański
„ To dopiero jeden liść, a został jeszcze cały las”
[cyt „Drużyny
Pierścienia']
Na początku było ich dwóch, Adam i SławekWawrzyniak , to oni w Grodzisku
Wielkopolskim podczas Półmaratonu Słowaka pobiegliczerwonych koszulkach Drużyny
Szpiku. Adam powiedział wtedy 'biegacze towyjątkowi ludzi, otwarci i wrażliwi”.
Nie pomylił się.
Nie trzeba było długo czekać, przyłączali się do Nich-Nas następni, starsi,
młodsi, ci z wynikami w okolicy 4.30 i ciut ponad 3h. A teraz po 4 miesiącach
jesteśmy jedną z najliczniejszych Drużyn Biegowych w Polsce. Nie boję się użyć
takich słów, bo w ramach imprez organizowanych przy IX Poznańskim Maratonie
pobiegnie nas 80 osób.
To sukces prawda? Ale to dopiero ten jeden liść, a został jeszcze cały las.
To początek pracy jaką mamy do wykonania. Biegacze są ambasadorami idei dawstwa
szpiku. Nasi maratończycy 12 października przez swój trud, upór, konsekwencję i
w końcu zwycięstwo przemówią w imieniu wszystkich chorych, słabych i stąpających
po nowotworowym świecie. Oddadzą głos tym , którzy przestali wierzyć, że może
im się udać.
A pamiętajmy może im się udać, ale tylko pod warunkiem, że nie zostaną sami w
tej walce, że zdrowi zechcą podzielić się życiem.
Przeszczep szpiku jest zabiegiem bezbolesnym i bezpiecznym, w większości
przypadków polega na „przetoczeniu krwi przez separator, w którym oddzielane są
komórki szpikowe. Zazwyczaj to tyle, czasami pobranie szpiku następuje poprzez
nakłucia talerza miednicowego. Nie pobiera się szpiku z kręgosłupa – to nie
prawda !!!!!!
Dla osób chorych na białaczkę szpiku – to życie, nie ma lekarstwa na tę chorobę
tylko drugi człowiek i dar szpiku może być darem życia.
12 października w Poznaniu na starcie IX Maratonu staną biegacze w koszulach z napisem Drużyna Szpiku, to może być Wasza Drużyna, jej kapitanem jest Wiceprezydent Poznania Maciej Frankiewicz,
Dołączyli się do nas strażacy w Mistrzostwach Polski również 12 października
20 osób zamieni strażacki kombinezon na drużynową koszulkę.
A w biegu młodzieżowym „W drodze do maratonu”, aż 35 licealistów z L O nr II w
Poznaniu będzie ambasadorami tej szlachetnej idei.
Kibicować będzie cała Drużyna, swój udział zapowiedziała maratonka z Pekinu
Monika Drybulska, mistrz olimpijski w rzucie młotem Szymon Ziółkowski, kajakarka
Izabela Dylewska, kapitan Lecha Poznań Piotr Reiss, będą nasi artyści, aktorzy,
politycy.
Wciąż jednak jest nas za mało bądźcie i wy Państwo – bardzo Was potrzebujemy.
Niech IX Poznański Maraton będzie wielkim świętem nie tylko biegaczy, ich
przyjaciół i rodzin, ale wszystkich ludzi, którzy cenią aktywność, zdrowy styl
życia, uczciwą walkę i zwykłą ludzką solidarność. Czekamy na Państwa
Dorota Raczkiewicz
koordynator
Drużyny Szpiku
relacja arka grządki
Witam :):):)
wypadało by zakończyć moje zastanawiania czy dam radę?? ponieważ dałem radę ,z
czego jestem bardzo zadowolony :):):)
Miałem wielkie wątpliwości na jaki czas rozpocząć,Jarema kusił mnie że,mam biec
na 3:45 , rozsądek nakazywał ostrożniej na 4:00 , w ostatniej chwili
zdecydowałem że ruszam z grupą na 3:45 ,Jarema skusił mnie ostatecznie :) biegło
się super ,atmosfera była świetna , nasi pacemakerzy dbali o nas jak tylko mogli
poili ,zabawiali żenującymi żartami :) i pilnowali aby nikt za bardzo się nie
odłączył. Mnie biegło się dobrze ,ale co dobre szybko się kończy ,pierwszy
kryzys zaczął się pod koniec drugiej Warszawskiej ,odmawiały posłuszeństwa nogi
i głowa mi mówiła , to co słyszałem od wszystkich do tej pory "chyba cię
popie.....ło , po co ci to ... itd " ale a takie kryzysy byłem przygotowany
udało mi się również nie odpaść od grupy na Browarnej ,chociaż myślę że Browarna
wyszła kawałek dalej,najgorsze było jak wybiegliśmy z tego lasu w lewo w osiedle
jakieś , było ostre słońce,a ja nie miałem nic do picia , w tedy poczułem że coś
zaczyna mi się dziać w głowie ,nigdy nie miałem takiego uczucia , nogi mi
potwornie zmiękły , nawet na dosłownie sekundę przeszedłem w marsz ,na sekundę
dlatego że chyba Jarema sprzedał mi potężnego kopa ,żebym się nie zatrzymywał
,który poskutkował no i ruszyłem dalej ,próbowałem jeszcze się zerwać aby grupę
dogonić miałem kilka takich zrywów ,które niczego nie dały , nagle poczułem że
zaczynam mdleć tętno mi mocno skoczyło ,droga mi faluje ,właściwie nie tylko
droga ,bloki też się na mnie przewracały,zdążyłem jeszcze usłyszeć koło garaży
chyba jak kapela zagrała mi mój ulubiony Dżem ,nie pamiętam co to był za utwór
ale dodało mi to sił , a może tylko mi wydawało ,że to był Dżem , Wy powinniście
chyba też to słyszeć jeszcze ,nie byliście aż tak daleko. Po tych objawach
zwolniłem dość mocno ,myślę że to był ostatni moment na zwolnienie , wolę nie
myśleć co by było gdybym nie zwolnił , jeszcze te krążące karetki ,jak sępy,
przekonały mnie ostatecznie ,żeby spałzować , przeczłapałem parę km nie wiem
dokładnie ile ,w tym czasie odpoczywałem tętno wróciło do normy ,zacząłem biec
nie truchtać , nie był to bieg jak wcześniej ale już nie człapanie i nagle
kolejny szok dobiegam do wody a tu niespodzianka wody brakło !! pamiętam że
pakowali puste butelki do worów i w jednej widzę na dnie trochę wody ,krzyknąłem
żeby mi podał tą butelkę , jejku jak ta woda cudownie smakowała ,od tego momentu
poczułem że mam już z górki i już nic nie stoi mi na przeszkodzie ,miałem
nadzieje że woda na agrafce będzie , wy mnie mijaliście na agrafce na wysokości
wody ,słyszałem jak któryś z pacemakerów krzyczał "nie traćcie czasu na picie
jak nie musicie bo to i tak już Wam nic nie da ". Ja biegłem już dalej swoim
tempem , po drodze wypiłem wodę i powera i pobiegłem przyśpieszając już do mety
, ostatecznie na mecie byłem 03:52:57 netto.
Na mecie byłem super zadowolony , dzięki Ci Jarema i inni którzy mówili że mam
biec na 3:45 , przeżyłem prawdziwy maraton ,chociaż ktoś tam się mnie spytał czy
pobiegnę jeszcze kiedyś w maratonie a ja odpowiedziałem że tak ,to odpowiedź
była że jeszcze najgorszego nie przeżyłem ,chociaż moim zdaniem ,nie chciałbym
tego najgorszego przeżyć bo to oznaczało by tylko ,nie ukończenia biegu.
Jeszcze raz Wszystkim dziękuję za udany debiut maratoński,w takim czasie a
chciałem zaznaczyć że biegam dopiero od początku lipca i na moim liczniku
biegowym jest tylko prawie 1000 km (patrz stopka).
Pozdrawiam Wszystkich i do zobaczenia no kolejnych biegach.
Arek
orginał tu
http://biegajznami.pl/forum/viewtopic.php?t=24063&start=90
Dziękuje za fajne koszulki i czapkę :) tylko tutaj mam małe ale ,co do jakości
koszulek ,ja niestety miałem w pakiecie dwie czerwone bawełniane , a nie którzy
mieli widziałem czarną z materiału technicznego ,który jest idealny do biegania,
nie chodzi o maraton który się odbył ponieważ pogoda była taka że można było
biec w bawełnie ,lecz gdyby było zimno to niestety nie wyobrażam sobie biegu w
bawełnie, ale o kolejne biegi w których będę lub miałbym biegać , więc jeśli
mam biegać w dalej w drużynie ,a chciałbym tym bardziej,że nie mam żadnych
innych zobowiązań klubowych , to musiałbym mieć koszulkę tą z materiału
technicznego. Te bawełniane też są ok ,ponieważ ja i większość biegaczy po
zakończeniu chce szybko przebrać spoconą koszulkę na suchą i wtedy bawełniana
jest jak najbardziej ok.
Mój kolejny bieg
http://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=3&action=5&am
p;amp;code=10834
Pozdrawiam serdecznie
Arek
relacja dominika
Witam Wszystkie Koleżanki i Kolegów!
Bardzo jestem dumny z nas wszystkich i z siebie (może z siebie troszke
mniej) za wspólny start w Drużynie Szpiku - to był mój pierwszy maraton i
udało mi się doczłapać do mety w wyznaczonym czasie! W następnym starcie na
tym dystansie postaram się powalczyć ze słabościami bardziej i może uda się
uzyskać lepszy czas - taki w okolicach 4 godzin 30 minut!
Jakiś czas temu zostałem zdyskwalifikowany przez poznańskie centrum
krwiodastwa i krwiolecznictwa jako honorowy dawca krwi i tym samym jako
potencjalny dawca szpiku kostnego - pewien wypadek z dziciństwa zadecydował
o tym - jednak z całych sił popieram własnie takie formy pomocy innym.
Oczywiście w następnych startach Drużyny Szpiku będe brał udział -
najbliższy start to półmaraton w Kościanie - oczywiście w naszych barwach!
Pozdrawiam Dominik Waliszewski
relacja karola
Moi Drodzy!
Ja także serdecznie dziękuję za cudowny weekend.
To bardzo budujące spotkać ludzi ogarniętych pasją
czynienia dobra. Tym razem pobiegłem – choć w moim
wypadku nie jest to może jeszcze do końca adekwatne
słowo – tylko dookoła Malty, ale spotkanie Mistrzów
i Weteranów zmobilizowało mnie do dalszej pracy nad
sobą. 29 marca 2009 mam zamiar uzyskać przyzwoity
wynik w poznańskim półmaratonie, a w październiku
w jubileuszowym 10 Poznań Maraton.
Co do toruńskiego Półmaratonu Św. Mikołajów, to nic
nie obiecuję, ale na wszelki wypadek zarezerwuję
sobie wolny czas.
relacja wojtka szoty
Ja również chciałbym podziękować za zaszczyt pobiegnięcia w „Drużynie
Szpiku”. Tak jak nie raz już wspominałem ma to dla mnie bardzo osobiste
znaczenie. W tym roku na nowotwór krwi zmarł mój ojciec (wielki kibic
biegania). Wierzę, że ta akcja pomoże wielu ludziom.
Wspaniale było pozdrawiać na trasie kolegów z Drużyny. Mam nadzieję, że nie
raz będziemy się spotykać na biegowych trasach. Ja koszulkę Drużyny ubiorę
już w najbliższą sobotę podczas GP Warszawy w Kabatach.
Dziękuję za wspólne bieganie i gorąco pozdrawiam.
Dorota tak trzymaj!
Wojtek Szota
Maratonczyk.pl
powrót